Mam czarno - biały świata obraz
Rzecz ponoć bardzo tu niedobra
Bo może jeszcze wróg się obra -
zić, że nie widzę w nim partnera
Przez to mozaika mi umyka
Wewnętrznych wstrząsów polityka,
Którego bezlitośnie tykam,
Złaszam, oczerniam, poniewieram.
Cieszy mnie krytyka tak szczera
Bowiem dowodzi, że docieram
Do tego o co chcą się spierać
Ludzie myślący, a więc żywi.
Gdy nagła bierze mnie cholera,
Lub kiedy już bezsilność zżera
Jest coś, w czym łatwo powybierać
Wszechłagodzący relatywizm.
Nie całkiem jest cywilem cywil,
Nie tacy białowłosi siwi,
Nie obrzydliwi obrzydliwi,
I w końcu wszyscy mili Bogu
Zdają się mówić ci poczciwi
Jakby nie wiedząc, że ich cywi -
lizacja każdą myśl wykrzywi,
A Bóg ich Bogiem Dekalogu.
Zawsze tęsknotą ludzi małych
Porządek świata będzie stały,
Wieczne sojusze i podziały
I to jest obraz czarno - biały,
Jakby się mrówki dogadały,
Że wspólnym domem ich wspaniałym
Ma jedno być mrowisko martwe.
A w mojej bieli migotliwie
Barwy ratują to, co żywe,
Co moja czerń obraca w niwecz,
Jak kiedy światła nagle gasną.
Dusze subtelne i wrażliwe
Nie chcą uwierzyć w byt kontrastów,
Ja z pragnień jedno mam żarliwe
Móc widzieć ciemność, widzieć jasność.
Dusze subtelne...
D A D
h fis h
G A D C
D A D
h Fis h
h Fis h
h Fis h
D A D
h Fis h
h Fis h
D A D
D A D
D A D
h fis h
G A D G
D A D