W starym domu na poddaszu
Przesiąknięte deszczem, chłodem.
Zegar swoją miarą czasu
Cicho nuci mi melodię.
A ja chodzę, rymy składam,
Puste ściany rozweselam.
I przed lustrem twarzą siadam,
Chcę odnaleźć przyjaciela.
Dzień, dzień, dzień i noc bezsenna
Wciąż takie same.
Dzień, dzień, dzień i noc wiosenna
Wierszem pisane.
Idąc wolno w stronę marzeń,
Niczym rozpalony malec,
Gubię się wśród licznych zdarzeń
I zostaję sam jak palec.
Pajęczynę pająk utkał,
Kąt swój własny zadomowił.
W okno wieczór już zastukał,
Dzień odchodzi, noc nadchodzi.
Dzień, dzień, dzień i noc bezsenna…
W blasku świecy i jej cieple
Milkną gesty, słowa proste,
Cienie osób – gorsze, lepsze
Nikną, że je trudno dostrzec.
Tak rozkwitłe świeże myśli
W mej pamięci zapisuję,
Już nie liczę godzin i dni,
Zegar stanął – dzień się snuje.
Dzień, dzień, dzień i noc bezsenna…
G h
C D