Nie odgadł jeszcze nikt, kto plącze ludziom ścieżki
I jaki cwany duch nas w kupę zebrać tu chciał.
I co mógł mieć za cel dowcipniś ten niebieski,
Że przez miliony lat nad głową szumiał nam las.
Ile słońc ułożyliśmy do snu,
Z ilu dróg pościeraliśmy kurz,
Jaki dym jeszcze w oczy zaszczypie,
Jaki deszcz głowy zmywał nam już?
Idziemy wciąż i wciąż i w ciągłym wędrowaniu
Liczymy dobre chwile, złocone słońcem dni.
I nie myślimy o tym, co zapłacimy za nie,
Gdy sprawiedliwy las naprawdę każe nam żyć.
Ile słońc ułożyliśmy do snu…
aEad
dEdEa
aEad
dEdEa
adEa
adEa
adEa
Ea