Okiem dziwnie jakoś wesołym
Spojrzała na mnie noc
Miasto twardym spało już snem
Głowę wsunąłem pod koc
A po nocy na niebie
W swoich snach Mars się grzebie
Narzekając na kiepską pogodę
Księżyc binokl przeciera
Gra z gwiazdami w pokera
Zatroskany drapie się w brodę
Ktoś za rogiem uderzył w twarz
Ktoś coś czytał marnując wzrok
Bobas smacznie chrapał w kołysce
Przewracając się z boku na bok
A po nocy na niebie...
Wczesnym rankiem po nocnej burzy
Chwiejnie, wolno odchodzi w mrok
Na noc przyszła gromadzić siły
Przez mrok myląc raz po raz krok
A po nocy na niebie...
da
dEa
Ea
Ea
FEa