Potwierdzają to setne przykłady,
Że westerny wciąż jeszcze są w modzie,
Posłuchajcie więc państwo ballady
O najdzikszym na świecie zachodzie:
Miasto było tam, jakich tysiące,
Wokół preria i skały naprzeciw,
Jak gdzie indziej świeciło tam słońce,
Marli starcy, rodziły się dzieci...
I tym tylko od innych różni się ta ballada,
Że w tym mieście, gdzieś na prerii krańcach,
Na każdego mieszkanca jeden szeryf przypadał,
Jeden szeryf na jednego mieszkańca...
Konsekwencje ten fakt miał ogromne,
Bo nikt w mieście za spluwę nie chwytał
I na dobre już każdy zapomniał,
Jak wygląda prawdziwy bandyta...
Bo tym tylko od innych różni się ta ballada,
Że w tym mieście, gdzieś na prerii krańcach,
Na każdego mieszkańca jeden szeryf przypadał,
Jeden szeryf na jednego mieszkańca...
Choć finanse, poniekąd, leżały,
Gospodarka i przemysł był na nic,
Ale każdy, czy duży, czy mały,
Czuł się w mieście bezpieczny bez granic.
Bo tym tylko od innych różni się ta ballada,
Że w tym mieście, gdzieś na prerii krańcach,
Na każdego mieszkańca jeden szeryf przypadał,
Jeden szeryf na jednego mieszkańca...
Jeśli Państwa historia ta nudzi,
To pocieszcie się tym, że nareszcie,
Którejś nocy krzyk ludzi obudził:
Bank rozbity!!! Bandyci są w mieście!!!
Dobrzy ludzie, na próżno wołacie,
Nikt nie wstanie, za spluwę nie chwyci
Bo już każdy świadomość zatracił,
Czym się różnią od ludzi bandyci.
Potwierdzają to setne przykłady,
Że westerny wciąż jeszcze są w modzie
Wysłuchaliście często ballady
O prawdziwym, najdzikszym zachodzie:
Miasto było tam, jakich tysiące,
Ludzkie w nim krzyżowały się drogi,
Lecz nie wszystkim świeciło tam słońce,
Bo bandyci krążyli bez trwogi.
Wyciągnijmy więc morał w tej balladzie ukryty:
Gdy nie grozi nam ąadne riffifi,
Że czasami najtrudniej jest rozpoznać bandytów,
Gdy dokoła są sami szeryfi.
Gdy dokoła są sami szeryfi...